Powrót do strony tytułowej

Znów zostało powołane kolejne sympozjum, już dwudzieste pierwsze, które może poruszyć tematy wazne. Lecz czy tak będzie? Należy wątpić w takie coroczne postepowanie. Komu to ma służyc? Na pewno lekarzom w zbieraniu zaświadczeń, że byli obecni na takich wykładach, wysłuchali z głównym zainteresowaniem - gdzie odbędzie się spotkanie towarzyskie, w jaki lokalu a może w forcie obronnym. Tyle dobrego dla lekarzy. Mają dodatkowe punkty edukacyjne. Co zyskają diabetycy?
Przytoczę w ogólny zarysie program tego sympozjum, oczywiście w bardzo dużym skrócie.,
1. Sesja wspólna, SALA "A"
2. Sesja wspólna, SALA "A"
3. Sesje dla pacjentów, SALA "A"
4. Sesje dla pacjentów, SALA "A"
5. Sesje dla pacjentów, SALA "A" Sesja VII: "Pacjenci dla pacjentów"

Pomijając tematy dotyczące lekarzy, pozostałymi można zapoznać się w każdym podręczniku, broszurach lub innych opracowaniach. Wystarczy wielokrotnie przeczytać, przedyskutować temat i po sprawie. Niestety, wymagany jest odpowiedni program edukacji diabetologiczny, program,który nie jest archaicznym sprzed 30 laty.
Samoedukacja dotycząca lekarzy niestety nie daje punktów edukacyjnych i dlatego takie samokształcenie jest niekorzystne. Metoda ta stała się troche obca medycynie.

Aby diabetologia nie była dziwnym tworem mogącym istnieć bez diabetyków, w programie umieszczono sesje dla diabetyków. Kto wystąpi w tych sesjach, jakie będą tematy zmierzające do podniesienia skuteczności leczenia cukrzycy. Gdy patrzy się na ilość sesji oraz podkreślenie, że służą diabetologii, to można wpaść w zachwyt, że na 5 sesji aż 3 poświęcono pacjentom sądząc diabetykom.

Wpaść można w zadumę - kto to taki, że podjął się trudu zajęcia się podniesieniem skuteczności leczenia cukrzycy. Pierwsze stwierdzenie, że są to prezesi swoich stowarzyszeń, głównie z PSD.
Czy takie temty ich wykładów temu służą:
1. Rola diabetyka w okresie ostatnich 30 latach.
2. Aktualna rola i zamierzenia PSD w opiece nad chorymi na cukrzycę.
3. ... Dla każdego kto uważa, że cukrzyca nie istnieje...
4. Działalność stowarzyszenia na przestrzeni 30 lat w Toruniu.
5. Złoto naszym dobrem - wiedza bogactwem.
6. Po co i jak ? Działa Koło Miejsko-Powiatowe Diabetyków w Działdowie.

Wypada ocenić treść wykładów. Mając na uwadze dotychczasowa działalność i przyczynek do podniesienia skuteczności leczenia cukrzxycy, treśc jest nietrudna do odgadnięcia.

ad1. Rola diabetyka w tym okresie to wyłącznie twierdzenie, że jest źle, wręcz niedobrze w zakresie np. leczenia stopy cukrzycowej, amputacji, ... Na okres 30 lat jest to stanowczo za mało, wręcz nieistotne z punktu oceny skuteczności leczenia cukrzycy i powikłań. Inna rola diabetyka zostanie podana na zakończeniu oceny tematów.

ad2. Jeżeli można ufać stwierdzeniu Prezesa to rola diabetyka jest nijaka - PSD nie ma prawa narzucać sposobu działania medycyny w zakresie leczenia cukrzycy. Czy opieka nad chorymi na cukrzycę ma się kończyć na opiece nieskutecznie leczonych diabetyków? A gdzie jest poprawa skuteczności leczenia oraz opracowanie nowoczesnych metod edukacji? Wedłóg PSD, organizowanie przeróżnych szkoleń, małoskutecznych, to wszystko a najwazniejsze, że nie narusza działania medycyny w tym zakresie. Po tym pytaniu rodzą się kolejne trudniejsze pytania:
* Jaki jest rzeczyswity sens istnienia PSD?
* Dlaczego nagle zgłoszono prezesów kół PSD jako wykładowców?
* Czy tematy i wykłady prezesów maja być gwarancja konieczności dalszego istnienia PSD? Jak powszechnie wiadomo, Stowarzyszenie to nie wniosło nic sensownego w walce o podniesienie skuteczności leczenia cukrzycy. Obecna znana edukacja to nic innego jak edukacja na poziomie przedszkolnym.

Aad3. Jakie osiągnięcia ma Stowarzyszenie Edukacji Diabetologicznej? Nadal w naszym kraju nie istnieją poprawne i nowoczesne metody edukacji. Jak przypuszczam, nie ma takiego diabetyka ( może jest kilku), którzy opracowaliby plan tworzenia nowoczesnej metody edukacji. To podstawowe hasło dla SED'u. Bez tego Stowrzyszenie nie może nosić obecną nazwę.
O leczeniu cukrzycy nie warto mówć, gdyż wg SED edukacje są i bedą kontynuowane. Bez stosowania nowoczesnej techniki komputerowej, to zagadnienie wprowadza poważne zagrożenie rozchwiania normoglikemii. Nie można mówić o skutecznej edukacji gdy stosuje się niesprawdzone już techniki sprzed 30 laty - to jest po prostu przedszkole. Pamiętajmy, że niewłaściwe szkolenie jest zagrożeniem późnymi powikłaniami.
Czy ten temat nie będzie omówiony przez Prezesa SED w ramach wykładu w Toruniu?

Do puktów 5 i 6 nie zajmę stanowiska. Wszystkie powyższe uwagi odnoszą także do tych wykładów. Zgadzam sie, że wiedza jest najwyższym dobrem, wręcz bogactwem. Jaki jest zakres tej wiedzy i co ma wspólnego z nieznaną diabetykom, i nie tylko, tak zwaną DDC - Diabetologia Dnia Codziennego.
Z tym problemem musi samodzielnie borykać się diabetyk. Nikt z tych nieuleczalnie chorych nie ma codziennej pomocy od lekarza, pielęgniarki czy dietetyczki. Ten fakt musi w sposób diametralny zmienić metodę szkolenia diabetyków. Ale czy tylko tych nieuleczalnie chorych?

Zróbmy mały bilans na przykład za okresie 2 miesięcy:
- konsultacje ze specjalistą lekarzem: 20 min/2 m-ce
- konsultacje z pielegniarka diabetologiczna: 2 x 20 = 40 minut/2 m-ce
- konsultacje z dietetykiem: 2 x 30 = 60 minut/2 m-ce
- łączny czas konsultacji: 20 +40 + 60 = 120 minut
- okres 2 miesięcy to: 2 x 30 x 24 x 60 = 86 400 minut
- procentowy udział specjalistów udzielających pomocy to:

(120 / 86400) x 100 = 0,139 %

To bardzo optymistyczne założenia. Mam na uwadze częstość konsultacji diabetologicznych z wymienionymi wyżej osobami zajmującymi sie zawodowo leczeniem diabetyków. Rzeczywistość jest bardziej dramatyczna mając na uwadze możliwość tak częstej konsultacji.

Zagadnieniem bardziej bolesnym jest fakt, że tylko część diabetyków są członkami PSD. Przecież wszyscy nie mogą być skupieni w tej organizacji. Mówiąc inaczej, są to gorsi diabetycy, pozostawieni na niebyt, braku szkoleń ustawicznych. Znów trochę matematyki:
- szacowana ilość diabetyków w Polsce: 2 000 000 osob (wg ostatnich danych PSD ilość diabetyków szacuje sie na 3 000 000)
- z tego szacowana ilość członków PSD: 400 000 osób
- procentowy udział diabetyków mogących liczyć na pomoc ze strony PSD to: (400 000 / 3 000 000) x 100 = 13,3 %

Wniosek jest bardzo prosty. Pozstali, to jest 86,7 %, nie mają prawa głosu na dowolnych sympozjach diabetologicznych. O to troszczy się także PSD.

Bycie członkiem PSD powoduje, że do kasy Zarządu Głwnego PSD w przybliżeniu przekazuję się około:

400 000 x 10 zł/rok x 0,2 = 800 000 zł/rok

Takie wyliczanki niech nie obrażają Zarząd PSD. Są to obliczenia przybliżone. A co tak naprawdę otrzymuje każdy członek PSD? Nie warto mówić o Zarządzie, wyjazdach "służbowych", dietach, itd.
O diabetykach nie należących do PSD, nie wspomnę, gdyż są niezauważalni, to inni chorzy !
Nie wypada przytoczyć treść STATUTU PSD, Rozdział II, Cele i środki działania, aby nie być zdziwionym co do rzeczywistych osiąganych celów.
Niech te pytania pozostaną także tematem wystąpień prezesów PSD na XXI OSD 2017 r. w Toruniu.

Podziel się swoimi uwagami na powyższe zagadnienia, problemy życiowe w tej "dziwnej" sprawie.

Powrót do strony tytułowej

Autor: Karol Goik                  Opracowano dnia: 2017-09-17