Powrót do strony tytułowej

Treść tej podstrony jest wynikiem przesłania pisma PSD na moją pocztę e-mail. Zawiera on wiele dziwnych posądów oraz, co najważniejsze, jest pismem opracowanym i wysłanym przez inną osobę podszywającą się pod Prezesa ZG PSD. Najprościej to sprawdzić drukując przesłane pismo na drukarce laserowej - podpis jest "wstawiony" a nie wykonany osobiście. Wymagam wyjaśnienia tej sprawy gdyż może to naruszyć dobre imię Pani Prezes.
W dalszej treści podstrony zajmuję stanowisko w nawiązaniu do treści dostarczonego mi pisma.

Przeróżne organizacje nazywane są często jako pozarządowe albo jako pożytek publiczny. Nie ma problemu aby PSD okreslić, lub nazwać jako pożytek publiczny. Przecież w tym Stowarzyszeniu skupionych jest około 400 tysięcych chorych na nieuleczalną cukrzycę. Jednak tematyka PSD nie określa, że zajmuje się wyłącznie członkami tego pożytku publicznego. W przybliżeniu szacuje się, że w Polsce choruje na cukrzycę około 3 miliony osób z tendencją ciągłego wzrostu.

Jeżeli już istnieje takie Stowarzyszenie to każdy kto czytał, lub nie, stronę PSD, odnosi wrażenie, że działalność tego pożytku publicznego dotyczy całej rzeszy diabetyków w Polsce, innymi słowy, wszystkich chorujących na cukrzycę. Z nagłówka pisma PSD wynika jednoznacznie, że jest POLSKIE (obramowanie czerwone) oraz ORGANIZACJA POŻYTKU PUBLICZNEGO (obramowanie zielone). To nic innego jak deklaracja "obsługi" wszystkich diabetyków naszego kraju.



Jeżeli tak nie jest to znów rodzą się problemy, których nie widzi PSD. Wypada więc o nich napisać, także w odpowiedzi na pismo skierowane do mnie. Poniżej fragment tego pisma w którym zostałem posądzony o niecne zamiary, które jednak, w odróżnieniu od poglądów PSD, wynikają z mojej troski o los diabetyków.


Na powyższe mam odpowiedż - nie widząc sensu nie chciałem się nawet zapisać.

Czym więc jest "jedynie słuszni"? Czy inni mają także słuszność a może w PSD są treści i działanie nie takie, odbiegające od słuszności? Nagle, gdy ktoś ma inną słuszność jest natychmiast napiętnowany z zapytaniem : Czy żywi Pan jakiś osobisty uraz akurad do naszej organizacji? Takie i inne posądzanie o nieżyczliwość do PSD jest wypełnione całe pismo. Do tego tematu powrócę gdy będę publicznie analizował treść tego pisma. Uważam to za postępowanie słuszne gdyż widzę pewną nieporadność w działaniu PSD a dotyczącą ich szeregowych członków.

Tak się składa, że miałem możliwość poznania historii założenia PSD. Było to w 80 latach ubiegłego wieku. Pierwsze dyskusje wśród diabetyków o konieczności utworzenia obecnego PSD miały miejsce w szpitalu sanatoryjnym RENESANS w Krynicy Zdroju. Mijały lata, zlikwidowano szpital sanatoryjny dla diabetyków (bez echa ze strony PSD), i w sposób niezauważalny, cele Stowarzyszenia uległy poważnym zmianom.
Nikt nie postawił warunków, że strona PSD jest dostępna tylko dla wybranej grupy ludzi - wybranieckich. Zawsze interesowały mnie sprawy dotyczące życia diabetyków w warunkach naszego kraju. Czy wypadało nie poznawać tego co zawiera strona PSD? Jasnym jest, że był to poniekąt mój obowiązek obserwacji zachodzących zmian. Wolno mi opisywać zmiany niekorzystne gdyż one, w sposób zaskakujący, niekorzystnie wpływają na ogólne pojęcie metod leczenie wszystkich diabetyków a nie tylko z własnej woli będacych wybranieckimi. Warto zapytać, kto należy do wybranieckich?.

W dalszej treści dowiaduję się, że ... można się zastanowić, czy Pana zinteresowanie naszym Stowarzyszeniem nie zakrawa na obsesję, skoro śledzi .... To nie obsesja, lecz autentyczne zainteresowanie się działalnością największego Stowarzyszenia chorych na cukrzycę. Nie interesuję się tak wnikliwie stronami dla chorych inaczej. Po prostu, jestem już bardzo długo diabetykiem i nie powinno to nikogo dziwić, że jestem stałym czytelnikiem strony PSD. -"Po to mają Pana do siebie zapraszać?. Nigdy nie walczyłem o przychylność Prezesów ani też o zaproszenie mnie bo niby po co. Nigdy nie liczyłem na spotkania aby wysłuchać wspaniałych osiągnięć np. zrealizowanych przez Prezesów. Pierwsze robocze spotkanie z Panią miało miejsce w Częstochowie. Jestem zobowiązany do wydania oceny z tego spotkania. Może napiszę o tym w dalszej treści strony.

Wypada zająć stanowisko w stosunku do punktowych wyliczeń odnoszących się do moich działań.
Czytając pismo do Ministra Zdrowia podkreśla się, że występuje w imieniu osób zrzeszonych w PSD. Dalej czytam, że ...Troska o życie i zdrowie obywateli to bez wątpienia jedno z najważniejszych zadań ... Nie może być inaczej, że obywatele to członkowie PSD.
Dalsza treś pisma to Nie w imieniu wszystkich ludzi w kraju ani wszystkich diabetyków w kraju. Pytam więc: Czym ma się zająć MZ wobec takich życzen? Ma się zająć wyłącznie obywatelami zrzeszonymi w PSD. Tak Pani to sobie wyobraża?

Oczywiście, że Statut to wyłącznie sprawa PSD. Nie mam zamiaru wpływać na treść stworzonego Statutu. Pragnę jedynie zwrócić uwagę na to co on zawiera, kogo wymienia jako przyszłego dawcę dotacji. Czy umieszczenie na liście celów PSD organizacji rządowej, lub innej, spowoduje uzyskanie dotacji, grożąc, że jak figuruje w Statucie PSD to jest zobowiazana do udzielenia dotacj? Jeżeli ktoś zechce udzielić dotację to zrobi to dobrowolnie jako ten, który wie czym jest cukrzyca, z czym borykają się diabetycy z podkreśleniem d i a b e t y c y ! Przypuszczam, że nie muszą sprawdzać, czy znajdują się na liście Waszego Statutu.
Z pisma wynika brak umiejętności rozdzielenia czym jest diabetyk a diabetologia. Brak ingerencji w działalność służb medycznych przez wytyczanie pragnień diabetyków, powoduje, że nie istnieje spełnienie oczekiwań diabetyków w zakresie leczenia. Oni znają swoje problemy i mają też marzenia poprawy lecz nie widzą poparcia, przekazywania medycynie tych problemów czy nawet marzeń.

Cenne uwagi Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące relacji pomiedzy
pacjentami a lekarzami
w ramach konferencji w Belwederze w dniu 2018-02-14.

"Nic nowego bez nas. W poszukiwaniu modelu skutecznego wpływu pacjentów
na system ochrony zdrowia w Polsce"
... o ochronę zdrowia i opiekę medyczną, ale mamy też miejsca, gdzie poziom jest taki, jakby czas zatrzymał się 30-40 lat temu.
Cytat ze strony internetowej PSD

Wobec cennych stwierdzeń Pana Prezydenta RP, nadal podtrzymuję, że to co robię, piszę a przez to informuję innych, nie jest czynem urągającym dla PSD. Uważam, że na pewnych uzgodnionych warunkach, będzie się można wykazać propozycjami wpływu pacjentów na służbę zdrowia oraz likwidować poważne zapóźnienia diabetologii. Odwrotu od takich działań już nie może być.

Powracam do zajęcia stanowiska do treści przekazanego mi pisma. Jest to potrzebne i nieodzowne dla poprawienia wizerunku PSD.

Czy będąc członkiem PSD a nie będąc diabetykiem, ma się jasny obraz problemów diabetyka? Gdy do konsultacji z lekarzem diabetologii oraz innych specjalistów medycyny leczących powikłania cukrzycowe, wyczekuje się miesiącami a nawet latami, problem rozwiąże najcudowniejszy Statu?
Musi istnieć taka forma działania PSD, która obejmuje wszystkich diabetyków w naszym kraju. Nie może być medycyna dla członków PSD a zupełnie inna dla całej reszty diabetyków. Tak to wynika z pisma oraz zawartego w nim wyjaśnienia złożonych życzeń Panu Ministrowi Zdrowia.
Gdy PSD nadal będzie tak uważał, to proponuję zmienić nazwę na PRYWATNE STOWARZYSZENIE DIABETYKÓW. Akronim nazwy pozostanie bez zmian a marzenia Prezesa PSD zostaną spełnione - medycyna tylko dla członków PSD.

Proszę nie mieszać moich uwag dotyczących działalności PSD z Pani poprzednikiem. Wypada jedynie zapytać poprzednika z jakich dotacji korzystał oraz jaki miał dostęp do leczenia swojej cukrzycy. Osobiście nie widziałem problemów z dotacjami dla tak dlugo chorującego a tak inaczej leczonego. Zgodnie z oświadczeniem poprzednika, jego pensja wynosiła dwie średnie pensje krajowe. Czy pensja Przewodniczącej PSD także wynosi dwie średnie pensje krajowe - w ślad za poprzednikiem?
Nurtujące pytanie: Kto był i jest mentorem w zakresie wiedzy o cukrzycy, jej leczeniu oraz sposobu prowadzenia działaności PSD?

Jeżeli PSD nie widzi różnicy pomiędzy diabetykiem a diabetologią, to dalej uważam, że wypowiedzi na przeróżnych konferencjach diabetologicznych są na niskim poziomie dotyczacym oczywiście diabetologii. Prawdą jest, że nie muszę być na tych spotkaniach czy konferencjach medycznych. Jakimi nowinkami byłbym zasypany?
Czym były ubiegłoroczne wystąpienia przedstawicieli PSD wybranych konkursowo - sami Prezesi? Przesadą jest, że krytykowałem wystąpienia lekarzy, pilęgniarek czy edukatorów. Jestem diabetykiem i wiem czym to jest dla szeregowego diabetyka, nawet członka PSD.

Gdy podejmuje się dyskusję na temat programu DAIGID, który wspomaga leczenie cukrzycy, szczególnie insulinozależnej, to wypada poczytać jak powstaje taki czy inny program komputerowy. Komputer to tylko narzędzie np. jak łopata, ktorej obojętne jest czy kopie rów a może coś tam ładuje do taczek. Bez programu napisanego przez programistę, komputer jest najdroższym złomem.

Dlaczego powstał program DAIGID, jakie kierowały mną decyzje aby napisać tak skomplikowany program komputerowy, Powstał on z trudnego okresu po rozpoznaniu "mojej cukrzycy". Sądzę, że każdy diabetyk pragnie żyć długo, realizować swoje cele życiowe. Aby to osiągnąć, musi być poddany skutecznemu leczeniu. To warunek konieczny.

Z tego względu wypada poznać historię mojego ZACHOROWANIA na cukrzycę. Opisane tam problemy spowodowały, że stałem się diabetykiem autonomicznyn poprzez dogłębną samoedukację, nie poddawaniu się pierwszymi porażkami. To trudy leczenia doprowadziły do takiej wiedzy, która pomogła opracować program komputerowy DAIGID.

Aby "napisać" jakikolwiek program komputerowy to programista, który chce rozwiązać tworzonym programem jakiś problem, musi doskonale go znać, być perfekcjonistą, O tym, że tak jest wie każdy uczeń szkoły podstawoej, średniej, nie mówiąc o wykształceniu wyższym, z pominięciem humanistów. Znam i wiem, że wiadomość ta dla niektórych jest wprost bezużyteczna a także niewyobrażalna.
Nadal twierdzę i informuję każdego, że jest to program koputerowy unikalny nie mający odpowiednika na świecie. Proponuję aby członkowie PSD każdego stopnia i pełnionej funkcji, otworzyła moją stronę internetową i weszła na podstronę DAIGID.. Nie będąc diabetykiem na początek niektóre określenia będa trudne. Proszę się nie zrażać tym bo tak postępuje każdy nawet gdy jest diabetykiem, lekarzem, pielegniarką diabetologiczną, dietetykiem itd, itd, itd.
Przy okazji informuję, że nie gniewam się na cały świat, a także na tych którzy są odpowiedzialni za leczenie cukrzycy, że program nie został akceptowany. No cóż, nie mogę winić tych którzy jeszcze tkwią w ... np. w erze liczydeł z koralikami na drutach.
Mając to wszystko na uwadze, uprzejmie proszę zapoznać się z treścią wstępów podstron głównych ChTD oraz DAIGID. Może wtedy będzie okazja poznać jak wielką wiedzę należy mieć aby powstał np. program komputerowy DAIGID. Tak też można pogłębić sobie wiedzę na temat nieuleczalnej chroby jaką jest cukrzyca. Będzie to pewnym mikro odczuciem czym jest hipoglikemia, hiperglikemia, dializa nerek, utrata wzroku, amputacja kończyn czy też zawał serca lub udar mózgu. I tak tym sposobem osoba nie będąca diabetykiem zostanie zwolniona ze stania w kolejkach do różnych lekarzy specjalistów lub utraty przytomności w miejscu publicznym. Z najgłębszej życzliwości pragnę aby nikt ze zdrowych nie musiał tego przeżywać osobiście.
Walka o dotacje i jej otrzymanie i tak nie obejmie zwyczajnych diabetyków zrzeszonych w PSD. Najprostrze rozwiązanie to ustawiczna i z determinajcą prowadzona walka o poprawę skuteczności leczenia cukrzycy obejmującą wszysto co z tym jest związane. To powinno być przewodnim tematem przyszłego nowego Statutu PSD. Oczywiście, że Statut i tak jest prywatną sprawą PSD lub PSD. Sądzę, że dla aktywistów walka o dotacje jest milsza od walki o zdecydowaną poprawę leczenia cukrzycy.
Ciekwostką byłoby podanie procentu udziału członków nie chorujących na cukrzycę a zajmujących stanowiskia w Zarządach wszystkich Oddziałów PSD. Stanowiłoby to jasny obraz zainteresowania problemami diabetyków oraz z tym związanymi czynnościami Stowarzyszenia. Jest to nie tylko moja ciekawość ale także sądzę, że szeregowych członków PSD.

Na zakończenie o programach komputerowych, w tym i DAIGID, stwierdzam z praktyki, że problem tkwi nie w programie a w umiejętności obsługi komputera z uwzględnieniem wymogów stawianych przez obsługiwany program.

Powrót do strony tytułowej

Autor: Karol Goik                              Aktualizowano dnia: 2018-02-23