Powrót do strony tytułowej

Na początku nowego roku często wracamy myślami do tego co minęło, do wydarzeń minionego roku. Każdy z nas ma za sobą wiele radosnych wspomnień a także takie, które przywołują smutek.
Przypuszczać należy, że wielu diabetyków miało za sobą nie zawsze pomyślne doznania. Te doznania zakłócają to co było przyjemne. Pozostaje smutek tym większy, że nie mają nadziei na poprawę, na skuteczniejszą metodę leczenia przeklętej cukrzycy.

Każdy kto ma komputer z dostępem do internetu bez problemu może poczytać to co na temat cukrzycy pisze się na stronach dotyczących tej nieuleczalnej choroby. Gdybym był zapytany: Jakie to mają być strony? Odpowiem: Każde a bliżej wszystkie.
Wszystkie, może być przesadą. Polecałbym te najważniejsze, które sa autorstwa Zarządu Głównego PSD, wszystkich pododdziałów PSD a także te bardziej znane w tym stronę PTD.

Sprawą oczywistą jest, że tematy są odwieczne te same lecz użyte słowa są inne, bardzie zachwycające nowością, użyte inaczej lecz dotyczące niezmiennie tego samego.
Gdy poczyta się stronę np. ZG PSD to nagle dowiadujemy się, że budowa kości wpływa na stężenie glukozy we krwi. Można przytoczyć wiele innych ciekawostek nie tylko z tej strony. Nie wolno nam tracić nadziei, że postęp będzie miał miejsce, że cukrzycę da się kiedyś nawet wyleczyć. Jakie to ma znaczenie dla tych, którzy żyją dzisiaj, czy doczekają rewolucyjnej w skutach zmiany leczenia cukrzycy. Dobrze jest o tym pisać, robić nawet małe kroczki w tym kierunku. Niestety, nie wolno zapominać, że diabetycy mają do dyspozycji policzalne środzki lecznicze jak tabletki, insuliny, pompy insulinowe, glukometry, a mimo tego nie osiągają leczenie poprawniejszej, która jest, jak wiadomo, nadal niska.

Obrazem tego to występujące powikłania z nazwami kończącymi się na ...patia i trudno tu nie wspomnieć o częstych amputacjach stóp, zawałach serca, dializach, ślepocie. To wszystko nic innego jak życie z bólem, dyskomfortem, niemożnością realizowania marzeń i celów życia a także krótszym życiem. Nie wolno zapominać, że niska skutecznośc leczenia czyni diabetyka podatnym na inne schorzenia, które pogłębiają i tak już trudne jego codzienne życie. Czy w tej sytuacji można być zadowolonym gdy działania organizacji pozarządowych wynajdują przeróżne inne działania, które mogą co najwyżej stworzyć ciekawsze rozrywki w chorbie a nie leczyć skuteczniej.

Ze smutkiem można stwierdzi, że pewna sława diabetologii określa opisane wyżej problemy zdrowotne jako wyłączną winę samego chorego. Uważa, że diabetyk ma prawo wyboru, w postaci: będę się leczył lub nie. Czy to jest powód niskiej skuteczności leczenia? A co mają powiedziec diabetycy, którzy podejmują prawdziwą walkę o dobre wyniki leczenia a mimo tego osiągają wyniki mierne, niedobre. To oni także są w grupie winnych?

Trudno pominąć tych, którzy nie są diabetykami, nie doznali wczesnych lub późnych powikłan a mimo tego są ich przestawicielami w kontakcie z najwyższa władzą rządową, wojewdzką, powiatową czy gminną. Czy wystarczy nauczyć się kilku zdań na temat cukrzycy, bardzo ogólnych bez przeżycia doznań chorego i jego perspektywy na przyszłość? Czy można zadowolić się chęciami, którymi wybrukowane jest piekło?
Uogólniając sprawę można powiedziec, że sytuacja ta występuje wszędzie tam gdzie niektórzy dążą do zajmowania stanowisk, oczekujących na popularność lub z chęcią korzystania z pewnych przywilejów lub korzyści. Z tych to względów nie można zaobserwować autentyczną walkę z największym dziwactwem: diabetologia bez diabetyków. Czy blisko 3 000 000 rzesza chorych jest niczym, niezdolna do wymuszenia postępu w leczeniu bez oczekiwań na cuda medycyny. Można i należy wykorzystać to czym medycyna obecnie dysponuje aby postęp w skuteczności leczenia był znaczny. Leczenie w oparciu o literaturę już nie wystarcza. Zaangażować należy nowoczesną technikę, całkowicie zmienić podejście do edukacji diabetologicznej pamiętając, że obecni edukatorzy uczą nic innego jak powielanie tekstów w przeróżnych informatorach o cukrzycy. To na dziś już nie wystarcza, to zbyt prostackie.

Należy oczekiwać, że dla dużej rzeszy chorych, ciągle rosnącej, warto podjąć zdecydowane działania a nie tylko opowiadać czym jest cukrzyca jakie skutki wywołuje przy niskiej skuteczności leczenia. Może będzie okazja, wobec czekającej pracy nad zmianą STATUSU PSD aby ująć sprawę w działaniu inaczej, nowocześniej i z bezwzględną odpowiedzialnością za wyniki działania. Zbyt często bywa tak, że ktoś zapomina spojrzeć w tył, za siebie i ocenić swoją pracę.

        Z całą odpowiedzialnością stwierdzić można, że tym czym dziś dysponuje diabetyk można osiągnąć zdecydowaną poprawę wyników leczenia. Nie oczekujmy jednak, że dotyczyć to będzie wszystkich chorych na cukrzycę, że stanie się cud.
        Wyłącznie wielki wysiłek włożony do poprawy leczenia obejmujący wszystkie składniki leczenia cukrzycy może dać taki niby cud. Niektóre organizacje pozarządowe są niezdolne i nie przygotowane do tak rewolucyjnych zmian. Działania, z pozoru bardzo ofiarne, nie przyczyniają się do postępu a jednie pokazują jak można wygodnie i beztrosko żyć w aureolii ofiarnego działacza. Tym bardziej dotyczy to osób odpowiedzialnych za pracę organizacji nie będąc chorymi na cukrzycę. Często robią wrażenie męczennika i wyszukują działania nie mające nic wspólnego z autentycznym i bezpośrednim leczeniem cukrzycy.

Jako diabetyk z cukrzycą insulinozależną przeżyłem ponad 42 lata i z rozsądku nie zostałem czlonkiem żadnej organizacji. Idę swoją drogą z wynikami leczenia, które do tej pory nie wywołały, dziwnie nazwanych, powikłania późne.

Powrót do strony tytułowej

Autor: Karol Goik            Aktualizowano dnia: 2018-01-17